Ostatnio miałem wątpliwą przyjemność jechać samochodem mojego młodszego brata. Ma on dosyć stare auto i troszkę się bałem. Jak się potem okazało miałem ku temu podstawy. Podczas wjazdu do garażu puściły zaciski przednich hamulców i lekko uderzyłem w ścianę garażu. Brat się troszkę zdenerwował ale to przecież nie była moja wina. Podnieśliśmy samochód na podnośniku i wczołgaliśmy się pod podwozie. Zdjęliśmy koło i faktycznie coś było nie tak. Klocki hamulcowe nie dociskały tarczy. Te zaciski działają na zasadzie hydraulicznej. Do ich działania potrzebny jest płyn hamulcowy. Pierwsze co zrobiliśmy, to sprawdziliśmy stan tego płynu. Otworzyłem maskę i zobaczyłem, że zbiorniczek jest prawie pusty. Oznaczało to tylko jedno. Winien jest brak płynu i trzeba znaleźć przeciek. Powęszyliśmy dokładnie i doszliśmy do setna sprawy. Wężyk był przerwany i cały płyn wyleciał podczas jazdy. Po wymianie wężyka na nowy i uzupełnieniu płynu, zaciski działały bez żadnego zarzutu. Ja byłem zadowolony, że przytrafiło mi się to w garażu, a nie na szosie.